sobota, 1 listopada 2014

Karmelowa skóra Twoja, porysował czas ramiona.

Pamiętam taką jedną noc w swoim życiu kiedy w prezencie dla lepszego poznania się dostałam dobrze przemyślany ciąg piosenek. Pamiętam jak szybko chciałam włączyć ją w odtwarzaczu i usłyszeć każdą melodię po pięćdziesiąt razy. Teraz wydaje mi się to bardzo śmieszne ale pamiętam, jak bardzo się trzęsłam w środku w oczekiwaniu na to co usłyszę. Dziś pozostał mi sentyment i miłe ukłucie w serduszku, kiedy przypomnę sobie to zdarzenie nie mogę ulec zdumieniu jak bardzo muzyka potrafi nadać naszemu życiu smak, wyostrzyć każdą chwilę, każdy moment. 
Lubię tutaj wracać. Kiedy czytam stare notatki słucham załączonych do nich kawałków piosnek widzę, że czas nie stoi w miejscu nawet jeśli wydaje mi się czasem, że ze mną kompletnie nic się nie dzieje, że utknęłam w martwym punkcie, gdzieś między przejściem na pasach a wejściem do cukierni ( po napompowaną śmietaną kremówkę :D ) tak naprawdę wszystko biegnie do przodu i wszystkie moje wspomnienia, uczucia, emocje które schowane są gdzieś w każdej z wcześniejszych notatek pokazują mi jak bardzo uciekłam od przeszłości która bardzo długo trzymała mnie na smyczy. TAK ! Uwolniłam się. 
Lubię kiedy ludzie mnie zaskakują. Choć wiele razy potykałam się na jednym błędzie oceniania książki po okładce i powtarzałam zdumiona, że już nigdy więcej tego nie zrobię, nadal to robiłam. Teraz kiedy życie daje mi kolejne dowody mojej zbrodni na okładkach znów czuje się strasznie głupio. Ale moje drogie kochane życie zgłaszam się do ciebie z ogromną prośbą, proszę zaskakuj mnie częściej, bardziej pozytywnie i nie oznakami starości ale lepszymi ludźmi. 

:)

wtorek, 25 marca 2014

W deszczu maleńkich żółtych kwiatów.

Kocham uderzające kropelki deszczu o parapet, szczególnie w nocy. Odpręża mnie to niesamowicie mocno, zasypiam z deszczowym dźwiękiem i wędruje w nocnej krainie snów. Dawno temu postanowiłam polubić wszystkie deszczowe dni bo dlaczego nie lubić czegoś czego nikt nie lubi i wszyscy na to narzekają ? Taka okazja nie zdarza się często, więc tak wyszło, że kocham każdy deszczowy dzień. Każdą kropelkę deszczu która spada na moje włosy i twarz. Nie mogę jednak przyzwyczaić się do kałuż które często są większe ode mnie i mam wrażenie, że się w nich kiedyś utopię jak Louis de Funes w jednym ze swoich filmów. Przerażają mnie bardzo parasole z którymi mam niesamowite historie, są to zdecydowanie najczęściej zmieniane przeze mnie elementy codziennego użytku jakie kiedykolwiek posiadałam (?!) 
Ostatnio dotarło do mnie, że kiedy się na coś czeka i wytrwale do tego dąży, wszystko bardzo się opóźnia. Człowiek staje się zrezygnowany i trwa tak w swoim zrezygnowaniu nie dostrzegając pędzącego czasu i nawet nie zauważa kiedy wszystko dobiega końca i w jednej chwili spędza czas na ostatniej biologi. I tak samo jak po deszczowych dniach przychodzi pora na te słoneczne w trakcie których zupełnie zapominamy o jakimkolwiek deszczu, tak ja teraz kiedy to wszystko już prawie się skończyło z małą łezką w oku zapominam o swojej niecierpliwości i cieszę się, że życie zawsze układa się w taki sposób abyśmy umieli wyciągnąć z niego jak najwięcej lekcji dla siebie. 


niedziela, 10 listopada 2013

Always there in the shadows.

Lubię wracać do miejsc które coś dla mnie znaczyły. Lubię spędzać tam czas oddychać powietrzem które wciąż smakuje jak tamto które było kiedyś. Często tłumaczyłam sobie, że przeszłość trzeba odkreślić grubą kreską i żyć tym co jest teraz, ale pewnego dnia zrozumiałam, że powroty są najpiękniejsze. Wracam do starych książek często czytanych po kilka razy i ciągle potrafię odkryć w nich nowy sens. Wracam do starej muzyki, z muzyką jest dziwnie, słuchając konkretnej piosenki w konkretnym czasie, sytuacji zapamiętujemy ją, kodujemy. Kojarzy nam się z tym właśnie zdarzeniem. Bardzo często zakopywałam niektóre piosenki w zakamarkach folderów z niezidentyfikowaną nazwą aby do nich nie wracać i sobie nie przypominać. Ale to nie jest tak, z czasem człowiek zapomina, natłok zdarzeń i nowych rzeczy przyćmiewa a czasem wywala stare i wstawia nowe. Cieszmy się, że pamiętamy, że czujemy. Wracając do miejsc, piosenek, ubrań, pamiątek często czujemy nostalgie, coś dobiegło końca a my nie mamy wehikułu czasu który sprawi, że przeniesiemy się znów w tamten letni wieczór na tą huśtawkę z opon.
Mam wrażenie, że naszemu nostalgicznemu uczuciu chodzi właśnie o ten wehikuł. Kiedy tęsknimy przeglądamy stare fotografie, spacerujemy w stare miejsca, wspominamy ale musimy zrozumieć, że nic dwa razy się nie zdarza, że każda podróż do przeszłości nigdy nie będzie powrotem takim samym. Wracamy tam z teraźniejszością i za parę lat znów odwiedzimy to miejsce i towarzyszyć nam będą nowe uczucia. Wracając tworzymy nową historię. Za każdym razem nową, i tak bez końca.
Słuchaj.







czwartek, 12 września 2013

Pamiętam jak wszystko oszalało, pogoda ja i Ty..

Ostatnio targają mną dziwne uczucia. Wrzesień to zdecydowanie nie jest miesiąc w którym wrze. To czarny wrzesień. Totalnie czarny mimo tych wszystkich miłych wydarzeń i upojnych nocy. Kończy się lato i mam wrażenie, że trwało niecałe pięć godzin tak jak jazda pociągiem nad morze. Wstaje wcześnie rano po niezbyt regenerującej nocy pełnej nieoczekiwanych zdarzeń, szykuje się szybko aby zdążyć na pociąg o 8. W końcu do niego wsiadam. Udaje mi się zająć miejsce siedzące, jest niewygodne. Czerwone plastikowe siedzenia, jestem jednym z niewielu szczęśliwców którzy siedzą ponad to mam przy sobie ramię pewnego przystojniaka na którym jest mi bardzo wygodnie. Reszta ludzi stoi, niewyspani i źli, że muszą stać. Pociąg rusza, powoli zaczyna się rozpędzać. Na początku trochę się chmurzy a pootwierane okna doprowadzają do przeciągów. Chwilami jest zimno zwłaszcza jak kilka kropel porannego deszczu kapie ci na nogi. Zakładam słuchawki na uszy, kładę głowę na bardzo wygodnym ramieniu i bawię się w zabawę pod tytułem ' raz zasypiasz, odlatujesz i nagle budzą cie krzyki rozwrzeszczanych dzieci oraz ciągłe otwieranie drzwi przez tłumy ludzi spieszących się do pociągowej toalety jakby nie wiem jakie luksusy tam panowały'. Po akcji z kapiącym deszczem na nogi przychodzi moment na przeładowanie ludzi w wagonach i duszności po których nie można się otrząsnąć. Raz widzę przez okno cudowne, uspokajające, sielskie widoczki następnym razem zupełnie coś odwrotnego. Po karuzeli wrażeń gorąco-zimno, zimno-gorąco dojeżdżam na miejsce po drodze często się irytując. Docieram do miejsca w którym stawiam fundamenty swojej nadziei i planów na przyszłość. Porzucam strach i całą przeszłość. Lodowata morska woda oczyszcza mnie z wszelkich wątpliwości. Po każdym 'dzień dobry' czuje jak dostaje skrzydeł i niemal zaczynam latać, na ziemie sprowadza mnie jednak oblany piwem dywan. Spadam z trzeciego piętra na stare łóżko ze sprężynami po babci i czuje się cudownie choć obawiałam się, że stara niepewna konstrukcja nie zniesie takiego ciężaru. Każdego ranka budzi mnie budzik o nazwie ' wstawaj plaża' i po wypiciu bardzo mocnej kawy wyruszam na podój latarni morskiej której bądź co bądź nie podbiłam, zawsze zatrzymywały mnie mewy i kamienie udające bursztyny na brzegu bardzo spokojnego morza. Zachody słońca mają w sobie magiczną moc, są bardzo romantyczne człowiek zaczyna marzyć a potem wciela te marzenia w życie. Wydaje mu się, że jego życie to jedno wielkie marzenie. Dlatego nie chcę wyjeżdżać z miejsca gdzie marzenia zaczęły się spełniać. Ma wrażenie, że to miejsce bez codziennego życia, bez zmartwień i obowiązków jest jak schronienie dla beztrosko spełniających się marzeń. Odkrywam co to jest poświęcenie dla drugiej osoby, choć na początku niepewnie chcę się do tego przyznać, potem od razu godzę się ze swoimi bardzo perwersyjnymi myślami, że tak 'jeśli ktoś się dla ciebie poświęca, nie możesz pozwolić mu odejść, to przecież wyraźny znak, czegoś ważnego'. I żyje tak beztrosko nie odliczając godzin do pociągu powrotnego, zatopiona w olejku do opalania patrzę w błękitne bezchmurne niebo, otrzepuje uda od piasku. Przechadzam się brzegiem zbierając kamyki które w wodze wyglądają cudownie a jak wyschną są po prostu zwykłe. Nie zastanawiam się nad jutrem a moim jedynym celem jest zasnąć w bezpiecznych ramionach a później powtórzyć cały repertuar od pobudki budzikiem 'wstawaj plaża' aż do zachodu słońca.
Niestety każda podróż ma swój kres. Jak wszystko zresztą. Także po tą cudowną letnią przygodę musiał przyjechać pociąg, zabrać ją w całości pozostawiając po sobie pamiątki; piasek w kieszeniach spodni, spieczone ramiona, zdjęcie podczas zachodu, wysuszone włosy od słońca, kamyki brzydkie bo suche, potłuczone kawałki muszelek oraz nadzieje, że fundamenty zasiane podczas tej wakacyjnej przygody nie są fundamentami tylko w tym magicznym miejscu ale będą z nami zawsze i  nie ma znaczenia gdzie zawiezie nas kolejny pociąg one będą towarzyszyć nam na każdym kroku naszej wspólnej wędrówki, musimy tylko mocno się starać i chronić te fundamenty aby nikt nie mógł ich zburzyć.

A jutro znów obudzi mnie budzik o nazwie ' wstawaj plaża'

środa, 21 sierpnia 2013

Wszystko co mam noszę w sobie by kiedyś Ci dać.

Na czym polega bliskość ?
Ludziom wydaje się, że bliskość to cielesność uprawianie miłość bycie w sobie, czucie siebie całym sobą, oddawanie i branie. Ale czy nie jest tak, że największa bliskość jest wtedy kiedy jesteście ze sobą blisko umysłami ? kiedy będąc daleko od siebie czujecie swoją obecność w myślach, martwicie się problemami które już was nie dotyczą, sama pamięć robi taką bliskość. I chęć przytulania się, zatracenia w ramionach które dają ogromne poczucie bezpieczeństwa. Mówią, że prawdziwa miłość wszystko przetrwa. Jest poddawana przeróżnym próbą, podobno te próby mają ją wzmocnić, mają sprawić że stanie się niezniszczalna, potężna, piękna.
Wczoraj przeżyłam powrót do przeszłości z nową przyszłością.
Tragiczna w skutkach podróż. Kolejny raz czytana ta sama opowieść, kolejne wyciągnięte wnioski. Ale chyba pierwszy raz tak intensywne. Podróżując w miejsca w których przeżyło się cudowne chwile, w których czas nie istniał a niebo było bliżej przeżywamy bardziej w właśnie wtedy dotarło do mnie na czym polega bliskość. Bliskość to nie jest tylko uprawianie miłości, lecz jest to ta niewidzialna nić łącząca dwoje ludzi w nieprawdopodobny sposób. Sprawiający, że nie ważne ile tysięcy kilometrów by ich dzieliło, nie ważne że mają już inne życie inne problemy, że mają tysiące innych spraw. Że życie które prowadzili wtedy w tym niebie już dawno się skończyło, umarło. Ale ta bliskość jest poza tym wszystkim co jest teraz, ona została stworzona na samym początku pobytu w niebie i trwa bez względu na wszystko, zawsze będzie trwać. I podróżując do nieba, zabieramy ze sobą tę osobę. Siadamy z nią na ławce drewnianego pomostu, patrzymy jak się uśmiecha, jak mówi do nas 'usiądź tu ze mną'. Widzimy jak niezdarnie próbuje chwycić nas za rękę, jak na pożegnanie przytula. Jak w tańcu obejmuje, nieśmiało ale zdecydowanie. Patrzymy jak dobrze nam się rozmawia, jak planuje wspólne wyjazdy, jak śmieją jej się oczy kiedy szczerze się uśmiecha. Widzimy jak patrzy na nas niby przez przypadek, ale tak naprawdę obserwuje każdy nasz krok. Jak uczy się nas na pamięć, od początku do końca. Jak całuje w dłonie i w czoło. Jak nie może się odkleić przy pożegnaniu, dlaczego najtrudniejsze są te pożegnania na kilka godzin ? wtedy tęskni się jeszcze bardziej, tak jakby się wiedziało, że kiedyś trzeba będzie pożegnać się na zawsze i żegna się jak najdłużej, zachłannie całuje się usta, mocno przytula. I siedzi się na tej ławce z osobą tak bardzo Ci bliską, słyszy się już jej głos, czuje jej ciepło. Czuje dotyk na swojej dłoni.
Na samym końcu tej wyprawy do nieba słyszy się tylko ' hej, nie bądź smutna. Nie jesteś ze mną realnie, ale przecież mnie czujesz, przecież mieszkam w Twoich myślach, przecież ciągle jestem..'

A potem szybko wracamy do rzeczywistości. Przestajemy wspominać.


wtorek, 16 lipca 2013

Come Home with Me

Nabieram w płuca świeżego powietrza, czuje jak całe się nim wypełniają świeżym letnim powietrzem. I obiecuje sobie, że to już ostatni raz, po raz kolejny wydaje mi się, że to się nigdy nie skończy. I znów mam ochotę na zimę. Śnieżyce i puste ulice nocnego miasta, zatłoczonego w dzień. Spokojna muzyka wypełnia ciemne pomieszczenie które oświetla blask zagasającego płomienia świeczki. Ostatni raz przeglądam swoją przeszłość na kartach pamięci mojego mózgu. I uspokajam ją aby nie wydostawała się przez niedomknięte zakamarki. To zadziwiające jak myślami można ściągnąć człowieka, jak sprytnie nieświadomie można mylić imiona tak samo jak literki na klawiaturze. To smutne, że niektóre rzeczy tak szybko się kończą. A jeszcze bardziej smutne jest to, że ludzie na to pozwalają. To smutne, że czasem tak cholernie mocno chcemy żeby coś się skończyło. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że po każdym końcu następuje nowy początek. Nowy początek z którym musimy się oswoić, nauczyć się nowych podstaw tak samo jak uczymy się przyzwyczajeń ludzi z którymi żyjemy. Zastanawiam się nad odpowiedzią na pytanie na które odpowiedź znam, czy warto jest brnąć w coś co nie ma sensu ? Przecież doskonale wiem, że nie warto. A jednak to robię tak samo jak codziennie mnóstwo ludzi wchodzi w coś i wie, że to nie ma sensu. Chciałabym jednak być jak małe dziecko które odkrywa, że szminka mamy smakuje lepiej niż obiadki ze słoiczka, chciałabym odkryć w całym tym bezsensie jakieś światełko nadziei, że jednak się mylę. Kiedy na dworze jest mróz wolimy opatulić się ciepłym kocem i pić kakao zamiast podziwiać piękno krajobrazu, wyrzeźbionych na oknach samochodów wzorków czy płatków zamrożonego śniegu. Dużo tracimy. Boimy się grypy ? Przecież można się wyleczyć. Boimy się, że nasz organizm będzie słabszy ? Kiedy podążamy ścieżką bez końca a końcem jest nasze chociażby wyobrażenie tego co znajduje się na końcu jesteśmy jak człowiek opatulony w koc sączący kakao ! Dlaczego wolimy tkwić w bezpiecznym położeniu i się dusić zamiast zaryzykować i zacząć oddychać pełną piersią ? Każdy początek ma swój koniec i każdy koniec ma swój początek. Zawsze są konsekwencje z którymi trzeba się liczyć, zetknąć, zaakceptować z którymi trzeba sobie poradzić. Każdy początek niesie za sobą nowych ludzi na naszych ścieżkach z którymi nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będą nas rozumieli, nie zawsze będą nas słuchali. Musimy jednak przestać chcieć się dusić w za ciasnych sukienkach i opatulać ciepłymi kocami. Tyle na nas czeka ! Co ma być to będzie ! Na to nie zawsze mamy wpływ ale mamy wpływ na to co wydarzy się zanim stanie się co ma się stać. Wykorzystajmy to ! Nie bójmy się. 
I choć uważam, że nasze życie zawsze będzie za krótkie na to żeby dobrze nauczyć się słuchać, żeby nasze uszy zdołały usłyszeć wszystkie piękne melodie które nas otaczają. I żeby nasze oczy mogły dostrzec piękno które jest wszechogarniające, a najbardziej nie potrafimy go dostrzec w momentach które od nas tego wymagają. Nasze usta, oj tak nasze usta często zapominają o możliwości mówienia. I nigdy nie powiedzą tego co tak naprawdę chcą. Wahają się ? A czy zawsze będą całowały te usta które powinny ? Nasze ramiona nigdy nie przytulą tak jak powinny, tak jakby chciały i kogo by chciały. Nasze stopy nie staną tam gdzie będą chciały. A serce ? Czy serce będzie kochało tak mocno, że aż będzie robiło się słabo?
Ale do momentu aż stanie się to co ma się stać, przygotujmy naszą skórę na ogromną porcje ciarek. 
Biegajmy codzienne po swoje szczęście, potykajmy się, kończmy i zaczynajmy od nowa. Nie bójmy się porażek i nie bójmy się przyznawania do błędów. Stawiajmy swoje marzenia ponad marzenia innych do momentu aż spotkamy kogoś z kim nasze marzenia przestaną być tylko nasze. Wytężajmy wzrok i słuch. Nie zapominajmy o chmurach, deszczu, słońcu, spadających gwiazdach, pięknych piosenkach, śpiewu ptaków o 4 nad ranem, szumu morza, piasku między palcami i bąbelkach od komarów. Oddychajmy tak głęboko jak tylko możemy.. 

niedziela, 7 lipca 2013

Poszłabym za Tobą do samego nieba ale za wysoko, ale za wysoko..

Nagle mocny podmuch wiatru sprawił, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Ocknęłam się delikatnie otwierając oczy. Zasnęłam w samym środku filmu, w najgorętszym czasie. Akcja rozwinęła się na tyle, że nie wiem już o co chodzi. Przeraziłam się tylko kiedy do mojej głowy przyszła jedna bardzo wyraźna myśl. Kiedy spojrzałam na nich, obejmujących się pomyślałam, że my nigdy nie będziemy spędzać takich wieczorów nigdy nie będziemy wracać boso po mokrej porannej trawie, nie wspominając już o patrzeniu w gwiazdy. Każdy nasz ruch jest perfekcyjnie zaplanowany, mamy w głowach gotowy scenariusz na pocałunek,  przytulanie i dobry seks. Patrzy się na nas jak na plan wycieczki po Krakowie. A co z życiem jak w lunaparku ? skakaniem z trampoliny do basenu i zarzucaniem trampek na drzewo ? 

I właśnie tak to jest kiedy prześpi się akcje filmu, gubimy się nie wiedząc o co chodzi i oglądamy go zastanawiając się. Nie pomaga nawet cofnięcie się i oglądanie na nowo. 






czwartek, 20 czerwca 2013

Poczuć chcę znowu, smak tamtych lat - Czym jest tęsknota ?

Pukam się w głowę przypominając sobie jak często powtarzałam ,że nie umiem tęsknić a powtarzałam to ciągle i ciągle. Jest na świecie ktoś pozbawiony tej umiejętności ? czy to w ogóle można stawiać obok umiejętności ? Człowiek codziennie za czymś tęskni, codziennie coś wspomina. Ciągle goszczą w jego głowie myśli przyprawiające go o tęsknotę. W taki dzień jak dziś tęskniłam za deszczem i nawet przez myśl przemknęło mi, że fajnie by było gdyby była zima. Wiem wiem, skrajność. Natomiast zimą tęskniłam za wiosną, upalnym latem i pływaniem w basenie.
Tęsknimy za ideałami, za zatartymi szlakami, za przyjaciółmi, za ludźmi których już nie ma. Za muzyką taką jak kiedyś. Za ciszą i za hałasem. Kiedy wyjmujemy stare zdjęcia z dzieciństwa i widzimy na nich spotkania rodzinne tęsknimy za zapachem świeżo parzonej kawy i smakiem ciasta które przygotowywała babcia. Ja osobiście kiedy trzymam w ręku starą książkę, i jej kartki szeleszczą między palcami, pachną charakterystycznym zapachem starej biblioteki tęsknie za bardzo starymi czasami. Kiedy pisało się listy i chodziło na długie spacery, słuchało się zbuntowanej muzyki a pomarańcze jadło tylko na święta. Ale czy mogę za tym tęsknić skoro tego nie przeżyłam ? Tęsknie za wdzięcznością i docenianiem obecnej chwili, za życiem tu i teraz a nie planowaniem przyszłości za lat pięćdziesiąt.



Tęsknimy za chwilami które nas ukształtowały które sprawiły, że dziś mamy powód żeby za nimi zatęsknić.


"Piosenki i zapachy przenoszą człowieka w czasie bardziej niż cokolwiek innego. To zadziwiające, ile można sobie przypomnieć dzięki kilku dźwiękom albo odrobinie zapachu unoszącego się w pokoju."








poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dlaczego ludzie najchętniej mówią o tym, że jest źle nie zauważając tego co jest dobre ?

Kiedy pada deszcz ludzie narzekają, że nie mogą wyjść bo zmokną. Kiedy jest bardzo gorąco narzekają, że żar leje się z nieba i aż strach wychodzić z domu. Kiedy jesteśmy w związku narzekamy na to, że nie mamy chwili dla siebie. Kiedy się rozstajemy czujemy się samotni. Kiedy mamy w domu szczeniaka, jesteśmy źli, że gryzie nam sznurówki a kiedy dorasta narzekamy, że jest leniwy i nie chcę chodzić na długie spacery. Przeważnie człowiek zauważa same złe strony nowych sytuacji i negatywy każdego dnia.
Bardzo ciężko jest wysilić się choć troszkę i ucieszyć się z deszczu, w momencie kiedy jest się spragnionym słońca ale może warto ?
Od kiedy pamiętam zawsze uważałam się za totalną optymistkę, zawsze kochałam chodzić w deszczu i do szczęścia potrzebne mi było błękitne niebo. Nie musiałam zastanawiać się na myśleniem o pozytywach minionego dnia, tygodnia, miesiąca. Pewnego dnia, nawet nie wiem którego wkradło się we mnie dużo pesymizmu chociaż na początku myślałam, że to realizm. Później doszłam do wniosku, że w realnym świecie nie może być aż tak biało i czarno więc powoli pogodziłam się z tym, że to pesymizm.
Pewnego poranka kiedy obudził mnie nieśmiało pukający do mojego okna świt, doszłam do wniosku, że nie można być wiecznie niezadowolonym i nastawionym do życia negatywnie.
Codziennie wieczorem kładę na łóżku i patrząc w sufit, albo zamykając oczy przypominam sobie 3 rzeczy które danego dnia które sprawiły, że się uśmiechnęłam. Polecam !

Zacznijmy dostrzegać dziury na chodniku w kształcie serca, ludzi schowanych w szarych uśmiechach, niebieskie niebo ukrywające się pod biało-szaro-granatową chmurą. Burze podczas której można zapalić świeczki i posiedzieć w ciszy. Gorącą kąpiel pod koniec męczącego dnia. Dobre śniadanie. Cudowną muzykę.


UŚMIECHNIJ SIĘ

sobota, 4 maja 2013

I want you to stay



Trzynaste piętro kolorowego bloku, widok z okna na panoramę oddalonego miasta i chmury. Dużo chmur i błękitnego piękna zachwianego przez promienie oślepiającego diamentu. Ciepłe wnętrze, stonowane kolory na ścianach. Regały pełne książek z których wystają zakładki, każda przeczytana w połowie. Łóżko z idealnie ułożonym kocem w kolorowe kółka, poduszki w malutkie kwiatki. Tuż nad nim łapacz snów. Kilka czarno białych zdjęć pokazujących coś więcej niż tylko fotografie, pokazujących kawałek duszy. Stolik nocny z wielkim budzikiem i kilkoma czasopismami, w wazoniku mały bukiecik zeschniętych kwiatów. Krem do rąk o zapachu malin. Porozrzucane płyty na podłodze tuż obok miękkiego dywanu. Jedna kręci się w odtwarzaczu, spokojne melodie przyprawiające o zimne dreszcze. Na stole kubek z zimną herbatą, zdecydowanie za mocną i zdecydowanie za gorzką. Duże lustro na ścianie, a odbicie w nim niewyraźne, zmazane, niestabilne.