wtorek, 16 lipca 2013

Come Home with Me

Nabieram w płuca świeżego powietrza, czuje jak całe się nim wypełniają świeżym letnim powietrzem. I obiecuje sobie, że to już ostatni raz, po raz kolejny wydaje mi się, że to się nigdy nie skończy. I znów mam ochotę na zimę. Śnieżyce i puste ulice nocnego miasta, zatłoczonego w dzień. Spokojna muzyka wypełnia ciemne pomieszczenie które oświetla blask zagasającego płomienia świeczki. Ostatni raz przeglądam swoją przeszłość na kartach pamięci mojego mózgu. I uspokajam ją aby nie wydostawała się przez niedomknięte zakamarki. To zadziwiające jak myślami można ściągnąć człowieka, jak sprytnie nieświadomie można mylić imiona tak samo jak literki na klawiaturze. To smutne, że niektóre rzeczy tak szybko się kończą. A jeszcze bardziej smutne jest to, że ludzie na to pozwalają. To smutne, że czasem tak cholernie mocno chcemy żeby coś się skończyło. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że po każdym końcu następuje nowy początek. Nowy początek z którym musimy się oswoić, nauczyć się nowych podstaw tak samo jak uczymy się przyzwyczajeń ludzi z którymi żyjemy. Zastanawiam się nad odpowiedzią na pytanie na które odpowiedź znam, czy warto jest brnąć w coś co nie ma sensu ? Przecież doskonale wiem, że nie warto. A jednak to robię tak samo jak codziennie mnóstwo ludzi wchodzi w coś i wie, że to nie ma sensu. Chciałabym jednak być jak małe dziecko które odkrywa, że szminka mamy smakuje lepiej niż obiadki ze słoiczka, chciałabym odkryć w całym tym bezsensie jakieś światełko nadziei, że jednak się mylę. Kiedy na dworze jest mróz wolimy opatulić się ciepłym kocem i pić kakao zamiast podziwiać piękno krajobrazu, wyrzeźbionych na oknach samochodów wzorków czy płatków zamrożonego śniegu. Dużo tracimy. Boimy się grypy ? Przecież można się wyleczyć. Boimy się, że nasz organizm będzie słabszy ? Kiedy podążamy ścieżką bez końca a końcem jest nasze chociażby wyobrażenie tego co znajduje się na końcu jesteśmy jak człowiek opatulony w koc sączący kakao ! Dlaczego wolimy tkwić w bezpiecznym położeniu i się dusić zamiast zaryzykować i zacząć oddychać pełną piersią ? Każdy początek ma swój koniec i każdy koniec ma swój początek. Zawsze są konsekwencje z którymi trzeba się liczyć, zetknąć, zaakceptować z którymi trzeba sobie poradzić. Każdy początek niesie za sobą nowych ludzi na naszych ścieżkach z którymi nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będą nas rozumieli, nie zawsze będą nas słuchali. Musimy jednak przestać chcieć się dusić w za ciasnych sukienkach i opatulać ciepłymi kocami. Tyle na nas czeka ! Co ma być to będzie ! Na to nie zawsze mamy wpływ ale mamy wpływ na to co wydarzy się zanim stanie się co ma się stać. Wykorzystajmy to ! Nie bójmy się. 
I choć uważam, że nasze życie zawsze będzie za krótkie na to żeby dobrze nauczyć się słuchać, żeby nasze uszy zdołały usłyszeć wszystkie piękne melodie które nas otaczają. I żeby nasze oczy mogły dostrzec piękno które jest wszechogarniające, a najbardziej nie potrafimy go dostrzec w momentach które od nas tego wymagają. Nasze usta, oj tak nasze usta często zapominają o możliwości mówienia. I nigdy nie powiedzą tego co tak naprawdę chcą. Wahają się ? A czy zawsze będą całowały te usta które powinny ? Nasze ramiona nigdy nie przytulą tak jak powinny, tak jakby chciały i kogo by chciały. Nasze stopy nie staną tam gdzie będą chciały. A serce ? Czy serce będzie kochało tak mocno, że aż będzie robiło się słabo?
Ale do momentu aż stanie się to co ma się stać, przygotujmy naszą skórę na ogromną porcje ciarek. 
Biegajmy codzienne po swoje szczęście, potykajmy się, kończmy i zaczynajmy od nowa. Nie bójmy się porażek i nie bójmy się przyznawania do błędów. Stawiajmy swoje marzenia ponad marzenia innych do momentu aż spotkamy kogoś z kim nasze marzenia przestaną być tylko nasze. Wytężajmy wzrok i słuch. Nie zapominajmy o chmurach, deszczu, słońcu, spadających gwiazdach, pięknych piosenkach, śpiewu ptaków o 4 nad ranem, szumu morza, piasku między palcami i bąbelkach od komarów. Oddychajmy tak głęboko jak tylko możemy.. 

niedziela, 7 lipca 2013

Poszłabym za Tobą do samego nieba ale za wysoko, ale za wysoko..

Nagle mocny podmuch wiatru sprawił, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Ocknęłam się delikatnie otwierając oczy. Zasnęłam w samym środku filmu, w najgorętszym czasie. Akcja rozwinęła się na tyle, że nie wiem już o co chodzi. Przeraziłam się tylko kiedy do mojej głowy przyszła jedna bardzo wyraźna myśl. Kiedy spojrzałam na nich, obejmujących się pomyślałam, że my nigdy nie będziemy spędzać takich wieczorów nigdy nie będziemy wracać boso po mokrej porannej trawie, nie wspominając już o patrzeniu w gwiazdy. Każdy nasz ruch jest perfekcyjnie zaplanowany, mamy w głowach gotowy scenariusz na pocałunek,  przytulanie i dobry seks. Patrzy się na nas jak na plan wycieczki po Krakowie. A co z życiem jak w lunaparku ? skakaniem z trampoliny do basenu i zarzucaniem trampek na drzewo ? 

I właśnie tak to jest kiedy prześpi się akcje filmu, gubimy się nie wiedząc o co chodzi i oglądamy go zastanawiając się. Nie pomaga nawet cofnięcie się i oglądanie na nowo.