czwartek, 25 października 2012

Every time I look at you I smile

Pada zimny jesienny deszcz, na dworze jest ciemno a doprowadzające do otępienia światło z latarni próbuje ocieplać zmarznięte myśli przechodzących ludzi. 
Zastanawiałam się dlaczego ludzie potrafią przywiązać się do rzeczy materialnych i do zwierząt a jeśli chodzi o przywiązanie się do drugiego człowieka jest im to zupełnie obce, wręcz nierealne. 
O co chodzi ? 
W przeciągu kilkunastu miesięcy poznałam masę wyjątkowych ludzi, każdy człowiek który wnosi coś w moje życie jest dla mnie wyjątkowy. Nie dawno zrozumiałam jaki popełniam błąd w relacjach z ludźmi.
Czasem zbyt szybko oceniam w ogóle nie znając.
Nie lubię tego momentu kiedy zdaje sobie sprawę, że wszystko co pomyślałam mogę przekreślić grubą kreską. 
Zapisuje kolejny punkt na mojej liście rzeczy do zrobienia lub poprawienia. 
Szansa, każdemu należy się szansa. 

Wczoraj wracając do domu po dniu pełnym przekreślania swojego błędnego myślenia grubą kreską jakby tego było mało zgubiłam coś bardzo cennego dla mnie. 
Nie miało pewnie żadnej wartości materialnej ale miało wartość sentymentalną. 
Zastanawiam się dlaczego czasem tracimy coś i od razu to odczuwamy a innym razem czujemy to po długich dniach i długich nocach ?

Tęsknota. 

Nigdy nie potrafiłam tęsknić za ludźmi.
Może jestem bezuczuciową maszyną.
Zazdroszczę ludziom z przeszłości. Tym którzy nie mieli tej całej techniki.
Chciałabym się tam cofnąć ! 
Chciałabym poczuć tęsknotę za drugą osobą, chciałabym czuć tą niepewność czy jutro Go zobaczę i tą niemoc w kontaktowaniu się z Nim. 
Tęsknić za smakiem pomarańczy. 

Teraz wszystko jest dostępne na długość najkrótszego paznokcia.


sobota, 13 października 2012

Z pamiętnika młodej zielarki.

Hej ja przed Tobą umieram.
Masuj obolałe niedomówienia. 
Tylko w Tobie nadzieja ! 

Czas robi swoje ze wszystkim. 
Kolorowe kwiaty z czasem więdną, nie ma znaczenia czy będziemy podcinali koniec róży i tak prędzej czy później ona zgubi swoje płatki róż, które wcześniej zwiędną, łepek opadnie a płatki zrobią się zżółknięte i suche. Straci w sobie życie, wszystkie nawet najmniejsze resztki.

Drzewo które rośnie tuż przed moim oknem mimo swoich starań gubi coraz więcej liści, praktycznie każdy jest już żółty i mimo tego, że słońce jeszcze próbuje swoich ogrzewających sił drzewo nie daje rady i poddaje się jesiennej melancholijnej opadającej sile.

Czasami ludzie stają się drzewami które gubią liście.
Opadają z sił.
Przestają być.

Zdarzają się chwile kiedy idę przez park owładnięty kolorami jesiennej nostalgii, chociaż paradoksalnie są to kolory piękne, pomarańczowe i czerwone. 
Kiedy wiatr kreśli na moich włosach sploty wspomnień dotyczących wszystkiego i niczego. Każdego i nikogo. Ciebie i mnie. Jej i jego.
I zdarza mi się odbiegać od norm wyrobionych sobie gdzieś tam i myśleć nie tak jak powinnam.
Zdarza mi się nie poznawać samej siebie. 
Dochodzą do mnie wnioski które kiedyś były by dla mnie zupełnie nieistotne. 
Wnioski nieistotne są czasami bardziej istotne niż cokolwiek nieistotnego.

Jeden wniosek który niegdyś nie wchodził w grę brania go pod uwagę, wysuwa się nad wyraz wysoko.
Każe na siebie patrzeć i bacznie wysuwać kolejne wnioski i kolejne i bardziej szczegółowe i bardziej wchodzące w kolejne szczegóły i szczególiki.
Moje analizowanie tego jest bardzo powolne, bardziej niż żółw czy ślimak czy coś tam bardziej wolnego.
Co się stanie jeśli nie zdążę ?






wtorek, 9 października 2012

Życie prywatne wg Alicji z krainy czarów.

Czarna magia na moim gardle. 
Łagodnie tak opadam w dół odkrywam niespotkany szlak
Studzony wiatr osłania nas muzyka skończonego dnia.

Pastylki z tymianku podziałały na moją wyobraźnie jak nigdy !
Ale nic nie może równać się z człowiekiem który tak szczególnie potrafi mnie zainspirować do tworzenia rozmaitych opowiadań i rozkmin życiowych. Zastanawiam się tylko dlaczego kiedy otwieram okno z napisem wyobraźnia i szczęście nie ma go tam. 
Nie lubię kiedy ktoś łamie mi palce swoim milczeniem kiedy wyciągam ku niemu dłoń.
Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu tylko na chwilę inni na dłuższą chwilę a jeszcze inni zostają na dłużej chociaż, po tych najmniej byśmy się tego spodziewali.
Niektórzy ludzie zaskakują nas w trakcie SZALONEGO TAŃCA zauważają nasz wzrok i brną do nas jak do kolorowego lizaka. Ratują nasze wzburzone myśli i w ogóle ratują nas przed rutyną.

Niektórzy ludzie po prostu są.
Zawsze, od zawsze.
Nigdy nie jest ich za dużo ani za mało, są w naszym życiu w stopniu umiarkowanym. 
Nie szczególnie udzielają się i nie szczególnie siedzą w cieniu naszych skołatanych myśli.
Nawet jeśli nie zawsze zwracamy na nich uwagę czujemy kiedy nagle ich nie ma.

Lubię tego człowieka.
Tego który był w moich życiu przez chwilę ale bardzo intensywnie. 
I chociaż na początku stał w cieniu moich skołatanych myśli, później sam uczestniczył w nich na pierwszym planie. Teraz kiedy ta intensywność powoli słabnie, prawie w ogóle jej nie ma doceniam to co było na początku, w środku ale nie doceniam tego co jest teraz. 

MOTYWACJA.

Odkryłam coś strasznego. 
STRACIŁAM coś co mnie motywowało do działania!
Jest mi z tym strasznie źle.

Na liście moich cennych rad zanotowałam żeby zapamiętać swój numer telefonu ponieważ moje nazwisko może przysporzyć problemów chociaż nie ma w nim żadnych ś ć ą ż.

Dziękuje za uwagę !



piątek, 5 października 2012

Z zapisków w zeszycie od Wosu.


To milczenie przedziera mnie na wskroś.
Niemy krzyk, emocje bez wyrażenia, twarz bez mimiki.

A Ty wylej krople oliwki pachnącej wakacyjną rozkoszą i wgniataj swoje silne palce w moje delikatne plecy. Pokaż mi bez słów i gestów co przyniosły nam minione wakacyjne noce.
Czy zakwasy na moich udach były warte dziesięciu tysięcy kilometrów przemierzonych na spacerach podczas pełni księżyca, czy były to tylko puste kilometry bez żadnych wartości.

Spadające gwiazdy tegorocznych ciepłych miesięcy były bardzo owocne.
Nie jestem tylko w stanie powiedzieć dlaczego nie potrafię do końca z tego skorzystać.
Albo wchodzę, albo wychodzę.
NIE POMAGAJ mi.
Muszę sama z tego wybrnąć.
Koncert melodyjnego zespołu, uczenie się siebie nawzajem.
Egzystencjalne rozkminy i COŚ co wisiało w powietrzu i czekało aż wciągniemy TO razem z wdychanym powietrzem. 

***

Ale jak zakochać się to tylko JESIENIĄ.