Pada zimny jesienny deszcz, na dworze jest ciemno a doprowadzające do otępienia światło z latarni próbuje ocieplać zmarznięte myśli przechodzących ludzi.
Zastanawiałam się dlaczego ludzie potrafią przywiązać się do rzeczy materialnych i do zwierząt a jeśli chodzi o przywiązanie się do drugiego człowieka jest im to zupełnie obce, wręcz nierealne.
O co chodzi ?
W przeciągu kilkunastu miesięcy poznałam masę wyjątkowych ludzi, każdy człowiek który wnosi coś w moje życie jest dla mnie wyjątkowy. Nie dawno zrozumiałam jaki popełniam błąd w relacjach z ludźmi.
Czasem zbyt szybko oceniam w ogóle nie znając.
Nie lubię tego momentu kiedy zdaje sobie sprawę, że wszystko co pomyślałam mogę przekreślić grubą kreską.
Zapisuje kolejny punkt na mojej liście rzeczy do zrobienia lub poprawienia.
Szansa, każdemu należy się szansa.
Wczoraj wracając do domu po dniu pełnym przekreślania swojego błędnego myślenia grubą kreską jakby tego było mało zgubiłam coś bardzo cennego dla mnie.
Nie miało pewnie żadnej wartości materialnej ale miało wartość sentymentalną.
Zastanawiam się dlaczego czasem tracimy coś i od razu to odczuwamy a innym razem czujemy to po długich dniach i długich nocach ?
Tęsknota.
Nigdy nie potrafiłam tęsknić za ludźmi.
Może jestem bezuczuciową maszyną.
Zazdroszczę ludziom z przeszłości. Tym którzy nie mieli tej całej techniki.
Chciałabym się tam cofnąć !
Chciałabym poczuć tęsknotę za drugą osobą, chciałabym czuć tą niepewność czy jutro Go zobaczę i tą niemoc w kontaktowaniu się z Nim.
Tęsknić za smakiem pomarańczy.
Teraz wszystko jest dostępne na długość najkrótszego paznokcia.
.jpg)