Bardzo ciężko jest wysilić się choć troszkę i ucieszyć się z deszczu, w momencie kiedy jest się spragnionym słońca ale może warto ?
Od kiedy pamiętam zawsze uważałam się za totalną optymistkę, zawsze kochałam chodzić w deszczu i do szczęścia potrzebne mi było błękitne niebo. Nie musiałam zastanawiać się na myśleniem o pozytywach minionego dnia, tygodnia, miesiąca. Pewnego dnia, nawet nie wiem którego wkradło się we mnie dużo pesymizmu chociaż na początku myślałam, że to realizm. Później doszłam do wniosku, że w realnym świecie nie może być aż tak biało i czarno więc powoli pogodziłam się z tym, że to pesymizm.
Pewnego poranka kiedy obudził mnie nieśmiało pukający do mojego okna świt, doszłam do wniosku, że nie można być wiecznie niezadowolonym i nastawionym do życia negatywnie.
Codziennie wieczorem kładę na łóżku i patrząc w sufit, albo zamykając oczy przypominam sobie 3 rzeczy które danego dnia które sprawiły, że się uśmiechnęłam. Polecam !
Zacznijmy dostrzegać dziury na chodniku w kształcie serca, ludzi schowanych w szarych uśmiechach, niebieskie niebo ukrywające się pod biało-szaro-granatową chmurą. Burze podczas której można zapalić świeczki i posiedzieć w ciszy. Gorącą kąpiel pod koniec męczącego dnia. Dobre śniadanie. Cudowną muzykę.
UŚMIECHNIJ SIĘ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz