niedziela, 10 listopada 2013

Always there in the shadows.

Lubię wracać do miejsc które coś dla mnie znaczyły. Lubię spędzać tam czas oddychać powietrzem które wciąż smakuje jak tamto które było kiedyś. Często tłumaczyłam sobie, że przeszłość trzeba odkreślić grubą kreską i żyć tym co jest teraz, ale pewnego dnia zrozumiałam, że powroty są najpiękniejsze. Wracam do starych książek często czytanych po kilka razy i ciągle potrafię odkryć w nich nowy sens. Wracam do starej muzyki, z muzyką jest dziwnie, słuchając konkretnej piosenki w konkretnym czasie, sytuacji zapamiętujemy ją, kodujemy. Kojarzy nam się z tym właśnie zdarzeniem. Bardzo często zakopywałam niektóre piosenki w zakamarkach folderów z niezidentyfikowaną nazwą aby do nich nie wracać i sobie nie przypominać. Ale to nie jest tak, z czasem człowiek zapomina, natłok zdarzeń i nowych rzeczy przyćmiewa a czasem wywala stare i wstawia nowe. Cieszmy się, że pamiętamy, że czujemy. Wracając do miejsc, piosenek, ubrań, pamiątek często czujemy nostalgie, coś dobiegło końca a my nie mamy wehikułu czasu który sprawi, że przeniesiemy się znów w tamten letni wieczór na tą huśtawkę z opon.
Mam wrażenie, że naszemu nostalgicznemu uczuciu chodzi właśnie o ten wehikuł. Kiedy tęsknimy przeglądamy stare fotografie, spacerujemy w stare miejsca, wspominamy ale musimy zrozumieć, że nic dwa razy się nie zdarza, że każda podróż do przeszłości nigdy nie będzie powrotem takim samym. Wracamy tam z teraźniejszością i za parę lat znów odwiedzimy to miejsce i towarzyszyć nam będą nowe uczucia. Wracając tworzymy nową historię. Za każdym razem nową, i tak bez końca.
Słuchaj.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz