Są też noce które uskrzydlają. Fruwamy ponad narysowane wieżowce swoich marzeń, one nas kołyszą, doprowadzają do ekstazy. Wyobrażamy sobie cuda niewidy, które po przebudzeniu znikają jak śnieg, który mam nadzieje za chwilę zniknie. Moja dzisiejsza noc jest jednak inna, pełna wspomnień ale nie tych złych, szarych i marnych. Ale tych które w jakiś sposób mnie ukształtowały. Z czym kojarzy mi się wiosna ? Sięgam pamięcią do małej dziewczynki Ali. Wiosna nie kojarzyła mi się z nowym sezonem serialu, to przykre, że teraz najczęściej właśnie takie skojarzenia mają ludzie. Wiosna była szczególna, nadal jest ale trzeba to zauważyć. Budzące się do życia kwiaty, najbardziej kojarzą mi się niezapominajki, kocham te kwiaty dokąd pamiętam i moja miłość do nich rośnie z roku na rok. Kojący kolor niebieskich małych kwiatków. Wiosna kojarzy mi się również z zapachem zielonego ogórka i patrzeniem przez okno na latające jaskółki które przepowiadały deszcz, ale dzisiejszy deszcz nigdy nie dorówna temu z przed kilkunastu lat. Wiosna to też długie spacery i uczulenie na skórze od leżenia na trawie. To bieganie z psem i huśtanie się na huśtawkach. Moje wspomnienia szybko biegną ku jeszcze cieplejszej porze roku a mianowicie lecie. Mogłabym określić je w dwóch słowach. Dla mnie lato to BOSKIE ZMĘCZENIE. Pamiętam pewnego upalnego lata, jako mała dziewczynka biegająca nad jeziorem w zielonym stroju spiekłam sobie plecy tak strasznie, że w nocy nie mogłam spać. To wspomnienie do dziś towarzyszy mi kiedy wspominam lato. Latem po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu, towarzyszy człowiekowi boskie zmęczenie i kolejne wspomnienia do albumu utworzonego gdzieś w lewym koncie głowy. Lato to niesamowite możliwości stworzenia wyjątkowych chwil. Koncerty które pamięta się latami i wyjątkowi ludzie których poznaje się na plenerowych imprezach. To brązowe uda, spieczony czubek nosa i kolorowe paznokcie. Cudowne pory roku które sprawiają, że takie noce jak dzisiejsza są pięćdziesiąt tysięcy razy bardziej wyjątkowe i szczególne. Najbardziej lubię ten moment w którym noc musi przegrać z nadchodzącym porankiem. Niesamowity spektakl kolorów na niebie doprowadza mnie do stanu zachwycenia, mogłabym patrzeć i nigdy nie zamykać oczu.
" Noc, a nocą gdy nie śpię wychodzę choć nie chcę. Spojrzeć na chemiczny świat, pachnący szarością z papieru miłością, gdzie ty i ja i jeszcze ktoś, nie wiem kto chciałby tak przez kilka lat zbyt zachłannie trochę przesadnie pobyć chwilę sam, chyba go znam."
Tęsknimy za tą cząstką nas samych, którą oni ze sobą zabierają"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz