Nogi podrywają się do tańca, umysł cichnie w gąszczu szarpanej gitary..
Chwila uniesienia, unosisz się na huśtawce życia, nad wyżyny swoich pragnień, marzeń.
Muzyka osiąga apogeum możliwości, myśli tańczą, stopy tupią.
Ciemne cienie na ścianie, ciemno, chaotycznie, parno, gęsto.
Wczuwasz się, powoli kołyszesz biodrami, przebierasz nogami, zarzucasz włosy na bok.
Zamknięte oczy, mgliste myśli, śliskie skojarzenia.
Biegniesz myślami tam, gdzie nigdy nie wybierasz się po północy.
Potem błądzisz w zakamarkach ciemnych ulic nie wiedząc w której z nich najlepiej pozostać.
Ale dalej kołyszesz biodrami, zamykając oczy.
Podrygujesz w rytm perkusyjnych uderzeń, serce bije w rytm bębna, równo i bez zakłóceń.
Skaczesz, podskakujesz !
Ruszasz w tłum, patrzysz w pijane oczy innych ludzi.
Widzisz romanse i rozstania.
Nie czujesz nic, mało cię to obchodzi.
W chaotycznym świecie nic nikogo nie obchodzi.
Ktoś kogoś rzuca, ktoś się z kimś całuje.
Ale nagle twoje myśli uspokajają się.
Wychodzisz, ściągasz wysokie szpilki i idziesz.
Przez wąskie uliczki, ubrane w kolorowe kamienice i lśniącą kostkę brukową.
Omijasz kałuże, podskakujesz, odpoczywasz i idziesz dalej.
Docierasz do celu..
Wtulasz się, chłoniesz zapach jak gąbka, zapach tak bardzo szczęśliwych chwil w życiu. Najszczęśliwszych.
Zasypiasz.
Sny którymi rządzi podświadomość przewracają ci porządek w głowie ale przecież.. to tylko podświadomość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz