Biegłam w pośpiechu na spotkanie, które wywoływało we mnie pewnego rodzaju strach. Strach przed tym jak wszystko się potoczy i jak się zakończy i czy będzie jego kontynuacja.
W wystawowej szybie zobaczyłam swoje odbicie i doszłam do pewnego wniosku.
W życiu, w pewnych momentach każdy z nas staje się łowcą. Łowcą we własnej skórze.
Kiedy bardzo czegoś chcemy, kiedy bardzo nam na tym zależy. Zaczynamy być łowcami.
Nie jesteśmy łowcami wtedy kiedy zwyczajnie idziemy ulicą i co jakiś czas spoglądamy na oczy pięknych mężczyzn, tylko wtedy kiedy mamy na oku jakiś ważny cel.
Kiedy zaczyna nam na czymś zależeć.
Zaczynamy polować na sytuacje sprzyjające naszym zamiarom.
Zamieniamy się w wilkołaki które polują na swoją ofiarę.
Każdy nasz ruch staje się bardziej przemyślany niż zwykle, każde słowo wypowiadane pod kontem zwycięstwa.
Pragniemy żeby wszystko szło po naszej myśli, jesteśmy w to zaangażowani aż po same duże palce obu stóp.
Miłość, przyjaźń, ambicja czy po prostu chęć posiadania.
To wszystko sprawia, że w naszym mózgu zapala się lampka z napisem "łowca", uczucie które w danym momencie nami targa klika przycisk znajdujący się tuż nad nią i od tej chwili robimy wszystko żeby dojść do wymarzonego celu, żeby rozkochać w sobie ukochanego, żeby zaprzyjaźnić się z byłym, żeby nauczyć się grać na gitarze.
I Tylko od nas zelży jakimi będziemy łowcami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz