Bardziej przestraszona i bardziej niepewna.
Bardziej nieśmiała i mniej uparta.
Mniej spokojna i bardziej wrażliwa.
Mocniej stąpająca po krawędzi chodnika i rozchwiana na stabilnym podłożu.
Roztrzaskałam truskawki o asfalt kiedy potykając się o kamień patrzyłam na kolorowe trampki długonogiej dziewczyny - Tak to ja ! Zamknięta w kropli deszczu tańczyłam śmiejąc się. Chociaż bardziej pasuje do mnie ' strach przed lataniem i głód doświadczeń ' - To jeszcze bardziej ja. To ja od zawsze na zawsze.
Dojrzewające jabłko na drzewie, które najpierw jest pąkiem w miarę upływu czasu zaczyna rosnąć. Do momentu aż ogrodnik nie zbierze w czasie zbiorów albo jeśli w między czasie nie zadziobią go wrony, rośnie sobie w siłę, masę, dojrzewa. Zdarza się, że spadnie. Samo, mimowolnie spadnie. Będzie leżało aż w końcu zgnije i któregoś dnia ktoś je posprząta. Jabłko które mimowolnie w pewnym momencie spada jednak nie gnije ( być może zjada je jakieś zwierze, albo jest na tyle ładne, że pan ogrodnik zbiera je i zjada ze smakiem) przyrównuje do decyzji. Czasem kiełkuje w nas jakaś myśl, np o zmianie. Na początku ją ignorujemy. Później nawiedza nasze myśli coraz częściej i częściej aż w końcu zaczynamy myśleć, analizować, zastanawiać się. I nawet nie zdajemy sobie sprawy jak szybko rośnie w siłę i pragnie przewrócić nasze życie do góry nogami. Czasem jak to jabłko spada na ziemie, po prostu działamy, zmieniamy sami z siebie. Czasem jednak potrzebujemy małego pchnięcia i impulsu do działania.
Czasem dzięki takiemu jabłku które nagle spada na ziemie odkrywamy coś niesamowitego, odkrywamy siebie na nowo. Albo potrzebujemy małego impulsu żeby odkryć to niesamowite uczucie które towarzyszy podejmowaniu ryzykownych decyzji, które jest jeszcze bardziej niesamowite i napawające dumą kiedy te nieprzewidywalne decyzje okazują się najlepszymi w życiu. Kiedy oblewa cię miodowo - karmelowy dreszczyk, że TAK TO CO ZROBIŁAŚ TAMTEGO DNIA OKAZAŁO SIĘ STRZAŁEM W DZIESIĄTKĘ. Ale nie można się poddawać kiedy miodowy dreszcz się spóźnia i kiedy łapią nas ciemne znaki zapytania, trzeba wytrwale wierzyć, że decyzje które podejmujemy nigdy nie są złe jedne sprowadzają nas na ścieżki bardziej zielone inne na ścieżki z kamieniami na których przewrócimy się milion razy, nabijemy sobie osiemnaście siniaków ale w końcu po tułaczce dojdziemy do punktu w którym stwierdzimy, że gdybyśmy wybrali ścieżkę usłaną różami nie nauczylibyśmy się tyle o sobie i o życiu, nie zdobylibyśmy doświadczenia i tej jakże ważnej i potrzebnej praktyki. Kiedyś wychodziłam z założenia, że lepiej nie podejmować żadnej decyzji, że życie rozwiąże ją za mnie gdzieś między przejściem przepisowo na zielonym świetle a przebiegnięciem tuż przed maską żółtego samochodu. Ale wtedy nie bardzo mamy wpływ na to co stanie się później, więc czy jeśli chociaż raz mamy moc podejmowania decyzji i zadecydowania o tym jak będzie wyglądało nasze życie w przyszłym tygodniu, miesiącu, roku a może w przyszłych 10 latach dlaczego nie chcemy z niej skorzystać, dlaczego zostawiamy to przypadkowi ?
Jakiś czas temu podjęłam bardzo ważną decyzje, która zmieniła nie tyle moje życie ale zmieniła mnie. Jestem dziś wdzięczna losowi i sobie, że wzięłam sprawy w swoje ręce i nie pozwoliłam rzucić swojego 'bycia tu i teraz' krwiożerczemu potworowi który zrobiłby coś czego na pewno bym nie chciała. Nauczyłam się, że jeśli nie wiemy co wybrać z dwóch rzeczy nie wybierajmy niczego i poczekajmy na coś lepszego, na coś o wiele lepszego.
I wciąż zadaje sobie pytanie czy jedna decyzja w życiu może sprawić, że naradzamy się na nowo ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz